na mapie Polski znajdziesz krainę polodowcowych jezior, rzek, łąk i lasów - średnia lesistość gmin Pojezierza to ok. 44% i jest znacznie wyższa niż średnia w kraju. Żyją tu sarny, jelenie, rysie, wilki i żurawie - które czasami Nas budzą.
Jeziora są mniejsze niż Mazurskie – żeglować można tylko po kilku akwenach, za to jest ich bardzo dużo. Drogi są kręte, obsadzone starymi drzewami, a czasem nawet pokryte brukiem z czasów kiedy ziemie te należały do Niemiec – do Polski przyłączono je po II wojnie światowej.
Całe województwo Zachodniopomorskie jest 2-gim najmniej zaludnionym województwem w Polsce, co jest turystycznym atutem. Poza wybrzeżem Bałtyku nie widuje się tu często turystów.
O lokalizacji
Pełno w Naszej okolicy tras kajakowych i rowerowych – 400m od siedliska przechodzi szlak rowerowy. Zadowoleni będą też amatorzy pieszych wycieczek, wędkarze i oczywiście grzybiarze.
Główne rozrywki jakie oferujemy w Łabędzich 100 to: słuchanie klangoru żurawi, obserwowanie dzikich zwierząt, spacery po łąkach (polecam leżenie na nich) i lasach, zbieranie ziół i grzybów, kąpiele w jeziorze (do jeziora Przytonko z siedliska jest ok.1km leśnym duktem), obserwowanie wschodów i zachodów słońca – Mateusz twierdzi, że tylko w górach widział równie piękne. Idealne warunki do czytania zaległości książkowych.
Siedlisko składa się z Naszego domu, 3 budynków gospodarczych i Domku Ogrodnika – w którym będziesz mieszkać, dla gości mamy parking, który bez problemu zmieści busa.
Dom i budynki nadal są w remoncie – zatem z góry przepraszamy za ewentualne niedogonienia z tym związane.
Zabudowania pochodzą z początku XXw – nie wiemy dokładnie kiedy zostały wzniesione, na starej stajni jest data 1919.
Od samego początku wiedzieliśmy, że chcemy mieszkać w starym domu – takie zamiłowanie do staroci i rzeczy z 2-giej ręki… Głównie własnymi siłami po kolei przywracamy budynkom ich dawną świetność, nadając im nowe funkcje i wprowadzając ulepszenia. Domek Ogrodnika jest 1-wszym, który skończyliśmy w pełni. Miej na uwadze, że domek w którym się zatrzymasz swoje przeszedł – od sąsiadów wiemy, że był w nim zaraz po II wojnie piec chlebowy, niestety poprzedni właściciele go rozebrali, potem służył jako szopa na drewno. Został przez Nas troszkę rozbudowany i odremontowany, jednak to stary budynek, który trzeba traktować
z delikatnością. Całe siedlisko jest podłączone do przydomowej oczyszczali ścieków – z czym wiążą się pewne zasady użytkowania. Posiadamy też obieg tzw. „szarej wody” – czyli woda
z oczyszczali, która nie nadaje się do picia, służy do spłukiwania toalet i podlewania ogrodu – czyli woda w WC może czasem mieć trochę inny kolor, lub bywać mętna.
A dlaczego Domek Ogrodnika? Kiedy 1-wszy raz odwiedzili to miejsce moi rodzice moja mama, która jest zapaloną ogrodniczką stwierdzała, że to idealny budynek na użytek Ogrodnika – zatem został mianowany Domkiem Ogrodnika.